Takie opcje nie były jednak możliwe, gdy ludzie używali tradycyjnych aparatów, posiadających kliszę, która naświetlona, musiała zostać zawieziona do fotografa, on robił swoje, a my następnie odbieraliśmy WYWOŁANE ZDJĘCIA. Wtedy mogliśmy je obejrzeć, dotknąć, zobaczyć jako rzecz materialną.
Ostatnio, ale stale się to rozwleka w czasie, nachodzi mnie refleksja, by wszystkie te zdjęcia wywołać. Oczywiście nie jest to możliwe ze względów oczywistych - jest ich za dużo. Musiałabym wydać fortunę, by wywołać każde zrobione przez siebie zdjęcie.
Z drugiej jednak strony szkoda, by kiedyś, nieszczęśliwym wypadkiem po prostu zniknęły, wykasowały się, bądź zostały wymazane z pamięci mojego laptopa. A więc kilka miesięcy temu rozpoczęłam AKCJĘ WYWOŁYWANIA ZDJĘĆ. By zawsze mieć przy sobie to, co minęło. Nieprawdą jest, że nie należy pamiętać o przeszłości. Wręcz przeciwnie. Należy mocno pamiętać po to, by bardziej zaangażować się w przyszłość.
Każde zdjęcie niesie ze sobą jakieś wspomnienie. W wolnych chwilach lubię usiąść i po prostu pooglądać.. jak to było kiedyś. Z perspektywy czasu wszystko, co było dawniej i tak wydaje się być bardzo pięknie - nawet te wspomnienia, które wówczas nie były miłe.
Ale kiedy mogę zobaczyć siebie i świat kiedyś i porównać go do obecnego, widzę jak wiele udało się zrobić. Widzę jak wiele się zmieniło i jak wiele mam. To wyjątkowe, piękne i bezcenne.
Aparat jest jak magiczne oko. Fotografia to magia.
A czym dla Was są zdjęcia? Wywołujecie je często? :)
A czym dla Was są zdjęcia? Wywołujecie je często? :)

Moja mama ostatnio dosyć często wywoływała zdjęcia, bo ona woli w albumie je oglądać niż na komputerze ;)
OdpowiedzUsuńI chyba woli to co piękne. Wiem, ze zdjęcia na komputerze czasem jakoś tak po prostu giną. Te w albumie może niekiedy też, ale przynajmniej same się nie skasują, a można wspominać latami! :)
Usuń